| Przed świętami spożywcze e-markety czeka oblężenie |
|
| 15.12.2007 r. | |
|
Joanna Dargiewicz, Metro
Pół godziny przed komputerem zamiast błądzenia przez trzy godziny między półkami supermarketu? Takie rozwiązanie wybiera coraz więcej Polaków. Przez internet zamawiamy już nie tylko książki i płyty, ale też pieczywo, masło i proszek do prania
To, że rynek zakupów internetowych jest niezwykle dynamiczny, potwierdzają liczby. W 2005 roku wydaliśmy w sieci ponad 3 mld zł, w ubiegłym - 16 mld. Zdaniem analityków w tym roku kwota ta może być nawet dwukrotnie większa. Podliczając 2007 rok, firmy badające handel internetowy po raz pierwszy wezmą pod uwagę także sklepy spożywcze.
To, że rynek zakupów internetowych jest niezwykle dynamiczny, potwierdzają liczby. W 2005 roku wydaliśmy w sieci ponad 3 mld zł, w ubiegłym - 16 mld. Zdaniem analityków w tym roku kwota ta może być nawet dwukrotnie większa. Podliczając 2007 rok, firmy badające handel internetowy po raz pierwszy wezmą pod uwagę także sklepy spożywcze.
Kinga Frankowska od kilku miesięcy zakupy robi tylko przez internet. Raz w tygodniu siada przed komputerem, wybiera potrzebne artykuły, a następnego dnia kurier z idealnie zapakowaną paczką puka do jej drzwi.
- Nie mam samochodu, mieszkam poza Warszawą i mam małe dziecko. Zakupy w hipermarkecie to w moim przypadku wyprawa na cały dzień - mówi. - Dzięki e-marketom nie tracę czasu na dojazd i stanie w kilometrowych kolejkach. A płacąc, nie muszę nawet mieć gotówki, bo kurier ma przy sobie przenośny terminal.
Takich osób jak Kinga jest coraz więcej. Popularne delikatesy Piotr i Paweł jeszcze na początku tego roku każdego dnia przyjmowały zamówienia od około 30 klientów. Teraz jest ich ponad stu.
- Ludzie zamawiają dosłownie wszystko. Od baterii do pilota po świeże mięso. Nasi klienci to generalnie osoby z grubym portfelem i bardzo zapracowane. Jednorazowo na zakupy potrafią wydać nawet tysiąc złotych, a paczki odbiera gosposia - opowiada sprzedawca z Piotra i Pawła. - Ale jest też kilka staruszek, które już nie są w stanie same iść do sklepu, i za nie zdalnie kupuje rodzina. Płaci przelewem z góry, tak więc staruszce pozostaje tylko rozpakowanie zakupów - dodaje.
Podobnie jest w gdyńskim e-markecie Dodomku, który w ciągu ostatnich 12 miesięcy liczbę swoich klientów zwiększył o sto procent. Popularnością e-zakupów zaskoczony był nawet Staszek Krzaklewski odpowiedzialny za stworzenie Alma.24 w Krakowie (działa od dwóch miesięcy). Aby zrealizować wszystkie zamówienia, już po kilku tygodniach musiał zakupić dodatkowe półciężarówki.
Szefowie e-marketów podkreślają, że niemal wszyscy, którzy zaczynają zakupy w internetowym sklepie, stają się jego stałymi klientami. - Ludzie przekonują się, że to same plusy: nie traci się czasu na chodzenie między półkami, nie wydaje się pieniędzy na benzynę, by dojechać do sklepu, nie trzeba też dźwigać ciężkich toreb - kwituje Adam Królikowski, właściciel Dodomku.
- Spożywcze zakupy przez internet będą się cieszyć coraz większą popularnością - mówi Jarosław Sobolewski, analityk i ekspert od e-biznesu z Interactive Advertising Bureau. - Jesteśmy coraz bardziej zapracowani i wygodni. Szczególnie dotyczy to mieszkańców dużych miast. W internecie możemy do woli oglądać towary, porównywać ich ceny w innych sklepach i wybierać tak długo, jak nam się tylko podoba. Dlatego już dzisiaj można przewidzieć, że prawdziwe oblężenie e-markety będą przeżywały przed świętami - dodaje.
Źródło: Metro
|




